placze sama do siebie . do czterech scian siedzac na podlodze i patrzac sie w monitor. mimo , ze obiecalam sobie samej , a ja slow , obietnic nie lamie to ta jest moja pierwsza zlamana…
ze nie bede plakac przez chlopaka.
pomylilam sie … on jest jak kazdy … nawet najdluzsza znajomosc nie pozwala odkryc do konca czlowieka. nie jest tym kim byl .
tak , moze za duzo mu dalam , na za duzo pozwolilam i pokazalam , ze moze , bo juz mnie ma . zrobilam najglupszy blad w moim zyciu , a teraz bede sama …
bo nie moge byc z kims kto krzywdzi .
co by go zabolalo skoro juz sie nie licze?
to ze zerwe - nie
ze z kims sie umowie - wzbudzi tylko gniew i i tak pewnie doprowadzi do zerwania , a poza tym nie moglabym zrobic tego samej sobie , bo wbrew moim zasadom
ze nie bede sie do niego odzywac- raczej nie bo bedzie jak ze wszystkim innym . to nic nie naprawi
moze bede oschla cicha zamknieta … moze …
ale czy witrzymam … jak to mozliwe ze raz im zalezy , a raz nie . co ze mna takiego nie tak ;(!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! kurwa jego mac ! i jeszcze mowi zebym sie nie zloscicila. co mam zrobic ….
kiedy chce stad uciec .
tak , wiec jutro prawdopodobnie wybywam z domu i sie nie zobaczymy ? oj … pewnie nie …
ale czy to dobre wyjscie ?
moze gdybym sie z nim nie zobaczyla to mialby czas zeby wszystko chociaz troszke przemyslec … albo to tylko pogorszy sprawe w trudnych chwilach i jeszczze bardziej sie oddalimy .
szczerze mowiac chociaz trudno mi sie do ego przyznac to nie wiem czy jest jeszcze jakas szansa dla nas… ciagle pyta : to co z tym zrobimy? czego on chce….
przez niego cierpie i nie chce mi sie zyc , a mimo kocham…
‘ czym jest miłość…
kochanie , nie krzywdź mnie , nie krzywdź mnie…
już więcej …’
to co teraz leci w radiu kiedy lzy samowolnie sciekaja mi po polikach …






